Opowiastka o herbacie White Monkey
Zawsze po powrocie z zakupów ze sklepu z herbatą dzieci od razu przybiegają do mnie i błagalnymi głosikami piszczą ”opowiedz nam bajkę! opowiedz bajkę!” skacząc przy tym wokół zanim jeszcze zdążę wejść do salonu. Najpierw jednak muszę zaparzyć nowo nabytą herbatę, żeby wprawić się nastrój do opowiadania historii, dzieci wiedzą, że pójdę do kuchni i najpierw nastawię czajniczek z wodą na gaz, lecz wciąż mi towarzyszą, nie przerywając swojej powtarzającej się litanii teraz skróconej do formy „bajka! bajka!”. Jest to nasz taki cosobotni, mały, domowy rytuał ceremonii parzenia herbaty! Kiedy w końcu zasiadam z dziećmi w pokoju, wysączam łyk herbaty i myślę „ostatnio była czerwona odchudzająca, wcześniej zielona orzeźwiająca i żółta, teraz pora na szlachetną białą!” i zaczynam ułożoną po drodze opowieść opartą na informacjach, które sama usłyszałam od sprzedawczyni w sklepie. Kupiłam właśnie białą herbatę White Monkey i to niej miała być dziś historia. „Daleko w Chinach, gdzie mieszkają Chińczycy pewien cesarz był bardzo niedobry dla swoich poddanych. Zmuszał ich do nadludzkich wysiłków na polach herbaty. W jednej z prowincji – Fujian ludzie byli już tak zmęczeni, że matka natura postanowiła przysłać im na pomoc małpy. Te zabawne zwierzątka zgodziły się nieco odciążyć ludzi w pracy i pomogły zbierać im liście herbaty. Tak powstała nowa herbata o nazwie White Monkey, która wyróżnia się cudownym słodkim smakiem i delikatnym aromatem.”
Gdy robi się coraz zimniej, do naszych drzwi zapuka zima, wówczas herbata czarna a najlepiej z cytryną i miodem jest najlepszym rozwiązaniem. Szybko rozgrzeje i sprawi, że poczujemy się dużo lepiej.